Stop Agresji Psów

44% gospodarstw domowych posiada psy. Rocznie dochodzi do ok 27 000 pogryzień.
Polskie prawo nie jest na to przygotowane.

Sprawdź jak pomóc

Polskie prawo nie wie co zrobić z agresywnym psem

Obecne prawo nie pozwala odebrać psa, który wielokrotnie atakował ludzi lub zwierzęta; w przypadku ataków zagrażających życiu lub ataków śmiertelnych możliwy jest jedynie tzw. przepadek zwierzęcia. Przepadek oznacza przekazanie go pod opiekę innej osobie, bez żadnych wymogów: pies nie musi być izolowany, nie ma obowiązku kagańca ani pracy nad jego zachowaniem. Przepisy nie przewidują realnej prewencji i są pełne luk, przez co bezpieczeństwo ofiar schodzi na dalszy plan. Poszkodowani są wszyscy: pogryzieni ludzie i zwierzęta, ale także same agresywne psy, pozostawione bez szans na socjalizację i zmianę zachowania.

Polska jako jeden z nielicznych krajów na świecie nie pozwala na uśpienie psa, który zabił człowieka.

Polacy czują się zagrożeni i szukają pomocy: zgłaszają problemy gminom, służbom i radnym, składają petycje do MSWiA. Niestety organy państwa ignorują te sygnały – petycje nie są procedowane ani kierowane do pilnej analizy, a żaden organ nie jest zobowiązany do podjęcia działań. Gminy, które nie mają możliwości odebrania psów stwarzających zagrożenie, nie przekazują problemów swoich mieszkańców organom wyższego szczebla, nawet wojewodzie. W efekcie nikt nie podejmuje realnych działań.

Co się dzieje po ataku?

Pies, który zaatakował, po wykluczeniu wścieklizny wraca do domu. Tylko w nielicznych przypadkach podlega dłuższej obserwacji przez biegłego. W przypadku najcięższych pogryzień, które podlegają artykułom karnym możliwy jest przepadek zwierzęcia.

Przepadek zwierzęcia oznacza, że właściciel traci psa, a pies trafia do schroniska, fundacji, wskazanej osoby. Zostaje w społeczeństwie.

  • Brak możliwości odbioru psa: Polskie prawo nie daje służbom żadnych narzędzi do natychmiastowego odebrania psa stwarzającego zagrożenie - bez względu na liczbę ataków czy skalę wyrządzonych obrażeń. Ewentualny przepadek zwierzęcia może nastąpić dopiero na mocy prawomocnego wyroku sądu, często po kilku latach postępowania i tylko jeśli człowiek był ofiarą. Cierpienie i ataki na zwierzęta nie są brane pod uwagę. Interwencyjny odbiór psa jest możliwy "od zaraz", jednak dotyczy sytuacji gdy zwierzę cierpi lub jego życie jest zagrożone. Gdy zaś zwierzę zagraża innym - nie można go obecnie w żaden sposób odizolować.
  • Brak procedur: Nawet jeśli pies wielokrotnie atakował, zabił człowieka lub inne zwierzę, nie można go odizolować od społeczeństwa - prawo chroni takiego psa przed uśpieniem, jednocześnie nie proponuje żadnego rozwiązania, żadnego miejsca, w którym taki pies mógłby bezpiecznie przebywać. Pies stwarzający zagrożenie zostaje w społeczeństwie.
  • Żadnej obowiązkowej prewencji: Właściciel psa, który wielokrotnie zaatakował, nie musi zakładać mu kagańca ani wykupić ubezpieczenia.
  • Pominięcie innych zwierząt: W przypadku pogryzionych lub zagryzionych zwierząt prawo przewiduje jedynie wykroczenie, art. 77 i mandat. Zabicie zwierzęcia jest traktowane jako wykroczenie. W tym przypadku nie ma możliwości przepadku zwierzęcia, pies jest "poza" system, kolejny atak - kolejny mandat.

Martwa lista ras niebezpiecznych

Oficjalna lista psów uznanych za niebezpieczne jest listą martwą

Istnieje rządowy wykaz ras uznawanych za niebezpieczne, ale w praktyce jest on bezużyteczny.

  • Jest nieaktualny: Nigdy nie dopisano żadnej nowej rasy (wykaz powstał w 1997). Nikt nie śledzi doniesień, nie aktualizuje przestarzałej listy. Kolejne kraje w Europie dopisują do swoich rejestrów rasę american bully (która w Polsce już ma na koncie bardzo poważne pogryzienia): atak american bully na dzieci na kempingu, kolejny: american bully prawie zabiły kobietę, mieszkańy napisali petycję, została odrzucona, kolejny: właściciel nie utrzymał psa na smyczy, american bully zaatakował mężczyznę. Psy tej rasy zyskują coraz większą popularność w Polsce, każdy może dokonać zakupu np. na OLX.
  • Ogromna luka prawna: Lista dotyczy psów wyłącznie z rodowodem. Wystarczy, że pies nie ma "papierów" (jest "w typie rasy" lub właściel nie udostępnia rodowodu), a formalnie nie podlega ustawie. Prawie żaden kraj europejski nie wymaga rodowodu w celu przypisania do typu rasy, inne kraje podkreślają, że do listy psów niebezpieczych należą również miksy i psy wykazujące dane cechy.
  • MSWiA nie podejmuje kroków o uzupełnienie listy mimo petycji: nie proceduje dwukrotnie prośby o dopisanie amstaffów do listy groźnych psów, mimo próśb obywateli i twardych dowowód, że to rasa odpowiadająca za bardzo dużą liczbę ciężkich oraz śmiertelnych pogryzień (szczególnie innych psów) petycja 2023 oraz petycja 2018
  • MSWiA polega na Związku Kynologicznym w Polsce zamiast na danych i opinii biegłych: W odpowiedzi na sugestie, że lista ras niebezpiecznych powinna zostać zaktualizowana, MSWiA informuje, że wystosowano pismo o opinie do ZKwP. Związek kynologiczny nie powinien być jedynym opiniodawcą. Dlaczego? Obecnie jest wiele federacji kynologicznych, ZKwP należy tylko do jednej (FCI) a ta federacja np. nie uznaje rasy american bully. Więc ZKwP w żaden sposób nie odniesie się do rasy, której nie uznaje. Dodatkowo ZKwP odmawia używania nazwy "typ rasy" i uznaje tylko psy z rodowodem - jeśli zobaczy rodowód - potwierdzi rasę. ZKwP działa na rzecz hodowców, a ci nie będą chcieli aby rasa, którą hodują podlegała obostrzeniom - to utrudni im sprzedaż i ograniczy zarobki. Kraje Europy zachodniej polegają na określeniu "typ rasy oraz miksy ras" - to właściciel ma udowodnić, że pies nie należy do danego typu rasy. MSWiA powinno prześledzić sprawy najpoważniejszych ataków (śmiertelne lub grożące utratą życia) oraz zapytać biegłych czy są jakieś typy ras, które się powtarzają w takich atakach.

Proste rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczyłoby zmienić przepis, dodając sformułowanie "pies rasy lub w typie rasy". To uszczelniłoby system i objęło realnym nadzorem tysiące potencjalnie groźnych zwierząt. Tak naprawdę to wymóg większej odpowiedzialności za psa sprawiłby, że "psy groźnych ras" przestałyby stwarzać jakiekolwiek zagrożenie.

Jak wygląda sytuacja w innych krajach europejskich?

Państwa Europy zachodniej przygotowały prawo tak, aby chroniło ludzi oraz zwierzęta.

Anglia, Szkocja, Walia, Irlandia, Holandia, Niemcy, Austria, Szwajcaria, Włochy, Francja, Norwegia pozwalają organom samorządowym podjać decyzje o odbiorze zwierząt stwarzających realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, ale także innych zwierząt. Nie ignorują zagryzania innych psów, nie traktują tego jak zwykłego wykroczenia. Każdy z tych krajów przewiduje również eutanazję zwierząt, które mogą tworzyć realne ryzyko w przyszłości. Polegają na opinii biegłych i obserwacji, każdy przypadek jest badany indywidualnie. Psy nie są usypiane "z automatu".

  • Lista ras niebezpiecznych: Wszystkie wymienione wyżej kraje w swoich regulacjach jasno podkreślają, że lista obejmuje psy w typie rasy, podkreślają, że miksy, psy wykazujące wyglądem i zachowaniem cechy psa z listy - również są zaliczone. Dodatkowo, to po stronie właściciela jest udowodnienie, że jego pies nie zalicza się do przedstawicieli z listy. Właściciel musi powołać biegłego albo np. pokryć testy DNA.
  • American Staffordshire Terrier oraz American Bully: Wszystkie wyżej wymienione kraje, ale również Hiszpania i Portugalia mają na swoich listach American Staffordshire Terriera (który w Polsce odpowiada za bardzo dużą liczbę ataków śmiertelnych na inne zwierzęta, również na ludzi). Niektóre kraje zaktualizowały listę i dodały american bully po przypadkach śmiertelnych ataków w UK.
  • Procedury po pogryzieniu: Dla przykładu: w przypadku Austrii i Niemiec, pies z historią poważnego ataku (na człowieka lub zwierzę), bez względu na typ rasy, często zostaje określony jako pies "stwarzający zagrożenie". Historia ataku zostaje obowiązkowo odnotowana (w Polsce nie ma obowiązku), przypisana do konkretnego psa. Od tej pory pies musi nosić obowiązkowo kaganiec w miejscach publicznych, często podlega ocenie behawioralnej a nawet testowi behawioralnemu. W przypadku ignorowania przez właściciela wymogu noszenia kagańca i prowadzenia na smyczy, władze samorządowe mogą wydać decyzję o odebraniu zwierzęcia. W Polsce nie ma takiej możliwości.
  • Górna Austria odpowiada na apele obywateli: Po tragicznym ataku kilku american staffordshire terrier na biegacza,na prośby i apele obywateli, Górna Austria przeanalizowała i zmieniła prawo, psy odpowiadające za śmiertelne ataki, wykazujące dużą agresję mogą zostać poddane eutanazji: zmiana prawa po śmiertelnym ataku.

Psy są częścia naszego społeczeństwa i naszych rodzin

W prawie połowie polskich domów jest pies. Każdego roku dochodzi do dziesiątek tysięcy ataków. Prawo nie planuje żadnych zmian aby to zmienić.

44%

gospodarstw domowych
posiada psy

27 000

Potwierdzona liczba pogryzień
rocznie

74

A tyle dziennie
(tylko zgłoszone)

FAQ

Nie, nie można stwierdzić, że istnieją dziś rasy agresywne (kiedyś owszem, np. bojowy pies z Kordoby, rasa wygaszona przez niekontrolowaną agresję). Za to można i trzeba wyraźnie mówić, że istnieją psy z dużym potencjałem do zachowań agresywnych. Tak jak istnieją psy z dużym potencjałem do pracy, węszenia, aportowania, zaganiania, agility, do pracy z niepełnosprawnymi. Potencjał nie oznacza, że będzie wykorzystany i rozwinięty w kierunku agresywnych zachowań, oznacza jednak, że są psy, które wymagają szczególnej opieki, świadomości, doświadczenia i odpowiedzialności. Wiele psów w typie bull było szkolonych do walk, dużo łatwiej wzbudzić potencjał do obrony/walki/agresji w pit bull terierze, dogu argetyńskim w porównaniu z berneńskim psem pasterskim lub cavalier king charles spanielem.

Nie, to nieprawda, jest to myślenie życzeniowe. Rasa ma bardzo duże znaczenie, ignorowanie historii rasy, predyspozycji rasy to skrajna ignorancja i brak szacunku do zwierzęcia. Ignorowanie potrzeb rasy może prowadzić do bardzo poważnych problemów. Wiele osób uważa, że wychowaniem można wszystko skorygować. Wychowanie i rozumienie psa nie gasi jego potencjału. Można bardzo dobrze wychować psa, jednak należy pamiętać o jego potencjale i jakie zagrożenie może stwarzać - dla siebie i innych. Gdyby rasa nie miała znaczenia, w policji i wojsku nie byłoby głównie owczarków niemieckich i belgijskich na tak dużą skalę, gdyby rasa i geny nie miały znaczenia, psami przewodnikami nie byłyby najczęściej labradory (przodują). Gdyby rasa nie miała znaczenia, w nagłówkach mediów przy wiadomościach o poważnych atakach, czytalibyśmy na zmianę: o spanialach, samojedach, berneńczykach, beaglach, labradorach, border colie - chyba najpopularniejsze dziś psy (średnie i duże). Rzeczywistość jest inna: w najcięższych atakach przodują psy w typie bull (amstaffy, american bully, pit bulle), psy w typie owczarków, rzadziej psy pierwotne: husky i akita. Wszystkie te rasy to psy z dużym potencjałem obronnym, silnym instynktem łowieckim oraz terytorialnym. Zdarzają się łagodne, delikatne amstaffy, tak jak zdarzają się agresywne spaniele, golden retrivery czy border colie - wyjątek jednak potwierdza regułę.

Teoretycznie tak, w praktyce nie. Zadbanie o ruch, zabawę, spacer, socjalizację to nie wszystko. Wiele ras potrzebuje nie tyle dużej ilości ruchu, co możliwości „patrolowania” terenu, ochrony terytorium, są to zazwyczaj duże psy, bardzo niezależne i terytorialne. Blok, ciasne korytarze, nieduże windy, mnóstwo bodźców - to nie jest wymarzone miejsce dla kangala, owczarka kaukaskiego czy mastfifa tybeteńskiego. Duży pies to duża odpowiedzialność. Należy umieć zapanować nad nim. Smycz nie stanowi żadnego zabezpieczenia gdy w wąskim korytarzu owczarek niemiecki uzna dziwnie wyglądającego sąsiada za niebezpieczeństwo i zdecyduje skoczyć na niego lub ugryźć w celu obrony. Bo jest psem obronnym i taki ma potencjał, po to był hodowany. Atak to często moment, właściciel nie zauważy tego na czas, gdy jest zajęty otwieraniem drzwi - nie jest w stanie w żadem sposób zapanować nad atakiem tak dużego psa, jeśli nie był wcześniej przeszkolony w tym zakresie. Małe psy też gryzą, może nawet częściej, jednak przed atakiem 5kg maltańczyka czy 8kg jamnika dużo łatwiej się obronić. Dużo łatwiej taki atak przerwać. Rozmiar ma znaczenie.

Nic. Zostaje poddany obserwacji pod kątem wścieklizny oraz podlega ocenie biegłych. Jeśli pies nie ma wścieklizny, wraca do właściciela (chyba, że doszło do przepadku, to trafia do adopcji). Opinia biegłego zostaje jedynie "w papierach". Pitbulle, które zagryzły w 2020r w Przemyślu chłopca, otrzymały opinię skrajnie niebezpiecznych. Niestety polskie prawo nie jest gotowe na taką sytuację więc psy trafiły do adopcji. Właściciel może nadal wyprowadzać psa, który zabił człowieka - bez obowiązku noszenia kagańca. Zwierzę może przebywać w miejscach publicznych, także zatłoczonych, w tym w restauracjach, parkach, galeriach handlowych.

Wszystko zależy zarzutów i interpretacji sądu, ale bardzo możliwe, że wyrok w zawieszeniu lub bardzo niska kara więzienia. Ostatni wyrok dla mężczyzny, którego psy (owczarki belgijskie - chodzi o sprawę z Lubartowa z 2023 roku) zabiły człowieka - wyniósł 3 lata więzienia. Wszystko jednak zależy od okoliczności, bardzo możliwe, że nie poniesie się aż tak „surowych konsekwencji”. W przypadku gdy pies zabił inne zwierzę - jedynie mandat. Nie ma znaczenia jak wiele zwierząt ucierpiało - za każdy razem to jedynie "wykroczenie".